O rozpoznawaniu powołania

ks. Marek Szukalski

 

   

  1. Boży projekt życia

 

     Jeśli pragniesz rozpoznać swoje powołanie, miejsce w życiu, znaleźć Boży projekt życia dla siebie, postaraj się najpierw rozpoznać Jezusa, znaleźć Go, spotkać się z Nim. Nie uciekaj przed Jego głosem, wzrokiem. Otwórz się całkowicie na Jego Ducha i proś Go tak jak umiesz swoimi słowami, sercem, myślą. Niech to będzie modlitwa Twojego życia. Stań w prostocie swego ducha i uświadom sobie obecność Tego, który jest Panem naszego życia, także Twojego. On jest Drogą, którą chcemy iść. On jest Prawdą, którą szukamy. On jest Życiem, za którym tęsknimy. On jest Słowem Bożym dla każdego z nas. To On - Jezus Chrystus - powołuje człowieka do pełni wiary, nadziei i miłości, do życia autentycznego, ewangelicznego.

 

     Potrzeba więc spotkać się z Nim na modlitwie. Jak przyjaciel z przyjacielem - z Boskim Przyjacielem (nie ma lepszego przyjaciela, jes li go masz - to zdradzasz swoja wiarę), jak człowiek z kochającym nas Zbawicielem. Zaufaj Mu bezgranicznie. On ma dla Ciebie najlepszy projekt życia. Najwspanialszy - jeśli zgodzisz się z nim i przyjmiesz jako Boży dar. Nie załamuj się swoimi upadkami, grzechami czy niewiernościami. One świadczą tylko o naszej ludzkiej nędzy. Niekiedy dopuszcza je Pan, abyśmy nie polegali na swoich siłach, ale na mocy i łasce Bożej, codziennie zdobywanej życiem wiary, uczynkami, modlitwą, miłością bliźniego czy wiernością Bożemu natchnieniu jak i swojemu powołaniu.

 

     Z tych grzechowych ran możemy powstać mocą Jezusa. To On zbawia; nie ja i nie Ty. Ani rady kogoś innego. Do Jezusa zatem się odwołuj. Powierz się Jemu całkowicie. "Nic beze Mnie uczynić nie możecie" - woła On z kart Pisma św. Jeśli chcemy powstać z grzechu, wybrać właściwą drogę w życiu czy zdecydować o czymś najważniejszym, musimy rozpoznać Jezusa, mieć Jego przebaczenie, światło, łaskę, czy jakiś stały pokarm dla naszego życia duchowego.

 

     Jezus Chrystus, którego rozpoznałeś, ukochał Ciebie do granic szaleństwa. Znakiem Jego miłości jest Krzyż, Eucharystia, drugi człowiek. Tak konkretna jest miłość Jego do nas. Ukochał nas do końca aż po śmierć krzyżową aż po bycie dla wszystkich pokarmem, aż po bycie z nami zawsze i aż po utożsamienie się z każdym człowiekiem ("Cokolwiek uczynilis cie...").

 

     Każdy chrześcijanin to człowiek idący za Chrystusem, zasłuchany w Jego głos i realizujący w swoim życiu słowa Ewangelii - radosnej Dobrej Nowiny. Nasz Pan wzywa każdego z nas do konkretnej drogi, na której będziemy rozwijać się, wzrastać i urzeczywistniać swoje chrześcijańskie powołanie. Bóg pierwszy umiłował człowieka i oczekuje odpowiedzi. Takiej samej odpowiedzi. Nie jakiegoś życia przeciętnego, szarego, skarłowaciałego duchowo, ale życia pełnego, autentycznego. Miłość domaga się miłości. To jest zasada psychologii. Nie można przeżyć życia bez spotkania się z Chrystusem, bez doświadczenia Jego miłości pełnej, przebaczającej i ciągle dającej się ludziom. Dopiero po przeżyciu spotkania z Jezusem i ukochaniu Go możesz iść dalej.

 

     Nie podejmuj żadnych decyzji wiążących w chwilach strapienia, zwątpienia czy kuszenia. Możesz iść za Chrystusem różną drogą: naturalną drogą życia małżeńskiego, drogą bezżenności kapłańskiej (celibatu) bądź drogą rad ewangelicznych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa wg reguły jakiegoś zakonu czy instytutu, żyjąc w samotności lub we wspólnocie w zależności od różnorodnego charyzmatu. Życie zakonne mogą prowadzić również kapłani i ludzie świeccy. Co więcej, każdy chrześcijanin ma żyć na co dzień Ewangelią - radosna Dobra Nowina o Zbawieniu. Wybór drogi zależy więc od Ciebie, od tego w jaki sposób kochasz Jezusa. Czy jest On Panem Twojego życia ? Czy jest On jedynym Twoim Zbawicielem ? Czy kochasz Go nade wszystko ? Jeśli tak, to bądź konsekwentny, odważny, wspaniałomyślny. To Pan daje nam czyste pragnienia, podsuwa dobre myśli. On też dodaje łaski i mocy zwłaszcza tym, którzy Mu służą z serca i z rados cia . Jeśli chcesz wybrać Jego drogę, to staraj się porozmawiać z Nim. Pozwól przemówić Jezusowi. On przemawia w sercu, w ciszy, w pięknie przyrody, w Kościele, w słowie Biblii, w Eucharystii, przez drugiego człowieka, w codzienności... Niech to nie będzie monolog ale dialog pełen miłości Bożej i ludzkiej.

 

     Taki szczególny czas modlitwy i pomoc w rozeznawaniu Bożego projektu życia wobec Ciebie ofiaruję Ci podczas rekolekcji i dni skupień dla młodzieży męskiej, na które w progi Karmelu zapraszam Ciebie i Twoich kolegów.

 

     2. Kryteria rozpoznawcze powołania

 

     Rozpoznanie powołania zakonnego dokonuje się nie tylko przed wstąpieniem do zakonu, ale również przez wszystkie etapy formacji (postulat, nowicjat, studia). Proces dojrzewania powołania jest bowiem włączony w rozwój osoby i jej dojrzałości ludzkiej.

 

 

     Ze strony kandydata (aspiranta) do zakonu wymaga się przede wszystkim otwartości, prostoty, prawej intencji woli poświęcenia się Bogu oraz ludziom. Powinien się on najpierw zapytać siebie ze szczerością, na modlitwie przed Panem, czy został powołany do życia zakonnego (karmelitańskiego). Pomocą ku daniu odpowiedzi mogą służyć:

 

znaki pozwalające rozpoznać wolę Bożą,

przejście określonych prób klarujących powołanie,

kierownictwo duchowe stałego spowiednika,

szczere rozmowy duchowe z osobami pracującymi przy dziele powołań.

 

 

Odrzucone powołanie

 

     Co dzieje się, gdy człowiek nie odpowie na Boże wezwanie?

 

     Słuchając. Co dzieje się, gdy człowiek nie odpowie na Boże wezwanie? Przed kilku laty w Poznaniu wielkim wydarzeniem stało się założone przez pastora Roberta Gamble Radio Obywatelskie - "Radio, które słucha ciebie". Przez całe długie wieczory udostępniało antenę prowadzonym "na żywo" rozmowom ze słuchaczami. Dla wielu osób, przyzwyczajonych do tego, że mogą radia wyłącznie słuchać, ta rozgłośnia stała się odkryciem nowego rodzaju wolności - współdziałania w budowaniu radiowego programu.

 

     Teraz, gdy tę formę kontaktu ze słuchaczem przyjęły także inne rozgłośnie, uświadamiam sobie coraz lepiej, że to, co wtedy wydawało się takie nowe i odkrywcze, obecne jest w Bożym postępowaniu wobec człowieka. To właśnie Bóg mówi do człowieka, słuchając go. I wszystkie swoje decyzje podejmuje biorąc pod uwagę człowieka i jego ludzkie decyzje. Absolutna władza Boga nad światem nie kłóci się z wolnością człowieka.

 

     Pan Bóg troszczy się o człowieka inaczej niż o resztę stworzenia - pozwala, by człowiek przejął na siebie część troski o dobro własne i dobro innych stworzeń. Bóg daje człowiekowi możliwość uczestniczenia w Bożej Opatrzności nad światem. Ponieważ szanuje człowieka, niczego mu nie narzuca, lecz proponuje i oczekuje od niego odpowiedzi.

 

     Niestety, podczas gdy Bóg podejmuje dialog z człowiekiem, człowiek, nawet gdy próbuje rozmawiać z Bogiem, często słucha tylko samego siebie. Tak było, gdy Izraelici stojąc już u progu Ziemi Obiecanej, nie zawierzyli Bożej Obietnicy i zamienili ją na 40 lat tułaczki (Lb 13,1-14,43). Tak było również w czasie pielgrzymki Ojca św. w Polsce w 1991 r. czy wizyty w Skoczowie w 1995 r. Nie podobało się wówczas, że Papież wezwał do podporządkowania odzyskanej wolności mądrości Bożych przykazań.

 

     Walka o posłuszeństwo Bożemu Słowu rozgrywa się jednak nie tylko w skali narodu czy całego świata. Przede wszystkim toczy się ona na płaszczyźnie własnego powołania.

 

     Św. Jakub zachęca w swoim liście: "...przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeśli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swoje naturalne oblicze. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo" (Jk 1,21-25). "Wiara więc rodzi się z przyjęcia słowa" (Rz 10,17), a "sprawiedliwy z wiary żyć będzie" (Hbr 10,38).

 

     W 1206 r. w zrujnowanym kościółku św. Damiana św. Franciszek usłyszał słowa: "odbuduj mój kościół". Wypełnił słowo tak jak je zrozumiał - odbudował zrujnowany kościółek. Pełnię swego powołania pojął później, podążając za usłyszanym głosem - założony przez niego zakon, odnowił życie Kościoła, ratując go przed błędami waldensów i albigensów.

 

     Bóg nigdy nie wymaga od nas więcej niż możemy uczynić. Jednak rzadko prosi o mniej niż to, na co nas stać.

 

     Co dzieje się, gdy człowiek nie odpowie na Boże wezwanie? Nie jest tak, że Bóg ma tylko jeden pomysł na zbawienie człowieka. Nie jest tak, że ludzki opór wobec powołania niszczy wszystko. Pan Bóg jest tym, który prowadzi dialog z człowiekiem. Umie rozmawiać, jednocześnie słuchając. Powołanie nie odbiera człowiekowi wolności, nie odbiera mu wolności odpowiedzi.

 

     Wszyscy otrzymaliśmy jedno wspólne powołanie - do zbawienia. Tego powołania Pan Bóg nigdy nie cofa. Zawsze uwzględnia jednak wolną wolę człowieka. Szanuje dokonany przez niego wybór drogi życiowej, która jest powołaniem bardziej szczegółowym wobec wezwania do świętości i zbawienia.

 

     Gdy człowiek swego powołania nie odczyta lub je zmarnuje, Bóg powołuje go dalej. Powołuje go na kolejnych etapach jego życia, choć obciążone jest ono już wybranym złem (zaprzepaszczone okazje do dobrego, rozwód, porzucone kapłaństwo). Opatrzność Boża czuwa w konkretnych, wciąż zmiennych sytuacjach życia. "Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże" (Rz 11,29). Niedościgła mądrość Boża, Boże pragnienie zbawiania nie pozwala, by ludzka nędza grzesznika zniweczyła owoce Bożego miłosierdzia. "Nieudany" prorok Jonasz uciekający przed swym powołaniem, którego Bóg ściga, ratuje, a potem cierpliwie poucza pod krzewem rycynusa (Jon). Bracia sprzedający Józefa do Egiptu, których wina, z Bożej Opatrzności, otwiera drogę ratunku dla rodu Jakuba (Rdz 37n). Żydzi, których oporna postawa wobec Ewangelii spowodowała nawrócenie tylu pogan (Dz 13,46). Bóg potrafi posłużyć się złem popełnionym przez człowieka, gdy skutki nieposłuszeństwa mocą swego Miłosierdzia obraca w dobro. Mówimy o "szczęśliwej winie" ("felix culpa") - choć popełnione zło nigdy nie stanie się dobrem.

 

     Stąd Kościół Chrystusowy, który przez beatyfikacje i kanonizacje tylokrotnie potwierdza przekonanie o zbawieniu swych dzieci wiernych powołaniu, nigdy nie orzeka o wiecznym potępieniu - nawet w przypadku Judasza.

 

     "Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5,20). Pan Bóg nie daje nam prostych odpowiedzi na pytanie o zmarnowanie powołania przez nieposłuszeństwo Słowu. Jednak wszystkie Jego odpowiedzi są do końca odpowiedziami na korzyść człowieka. Gdybyśmy tylko umieli tak samo do końca słuchać.

 

 

i